Chińska jakość – odsłona druga.

Kolejny przypadek chińskiego niezrozumienia słowa „jakość”. Zakupiłem zasilacz typu ITX o mocy 250W. Niestety po pół roku ciągłego użytkowania, przewody w nim zastosowane do połączenia obciążeń zaczęły ulegać stopniowej degradacji. Długo trwały poszukiwania, objawy wskazywały na problemy z dyskiem. Wyglądało to na uszkodzenie kontrolera, okazało się jednak że problem jest napięciach zasilania. Zasilacz który nominalnie miał na płytce 5.05V i 3.02V , na końcu przewodów już miał 4,43V i 2,96V. Po chwilowym podniesieniu temperatury w obudowie urządzenia, powodowało minimalny skok parametrów zasilania – doprowadzając do zawieszenie przyłącza SATA.

Negocjacje z producentem – on bowiem był dostawcą – nic nie dały, w zamian dostałem sugestię, żeby wymienić okablowanie we własnym zakresie.

Wymieniłem, na przewody które maja 15 lat, działają – niesmak pozostał